Przewodnik ŻeglarskiPrzewodniki Zbigniewa Klimczaka
Opisy akwenów, porady szkoleniowe i subiektywne przemyślenia dla żeglarzy.
Zbigniew Klimczak

Witaj na stronie przewodnikzeglarski.pl.

Niestety nie masz zainstalowanego odtwarzacza Flash 8.
Kliknij tutaj aby pobrać wtyczkę Flash.

Mini locja Adriatyku

Topic: Jurek Kuliński Mam tu dla Was coś atrakcyjnego.
Coś takiego akurat dla waszych drukarenek. Nie za długie, nie za krótkie a uważam za pożyteczne. Sam wybieram się w dokładnie odwrotnym kierunku i zbieram wszystkie użytkowe informacje na temat Oslofjordu. Autorem mini-locyjki jest Zbigniew Klimczak - znany także jako adwersarz Prezesa.
Zapytałem "Batiara" na ile wchodzi tym tekstem na "obszary Jurczyńskiego". Zostałem uspokojony: "Jurczyński - raczej ukierunkował się na informacje dla tych, co wiozą tam swoje łódki i pisał to w czasach, gdy Chorwaci na to pozwalali, tzn. na czarterowanie swoich łódek innym. Tracili na tym forsę i zabronili. Na pokładzie ma być armator. Dał informacje nawigacyjne i radiowe, wiatry - wszystko z Nautickiego Vodica. Przykłady pływań, to głównie północ, góra Zadar. Ja wyłącznie od Zadaru na południe. Więc materiał się nie pokrywa."
Tekst Zbigniewa Klimczaka daję jako przerywnik kuszenia Mariana Lenza (po Malcie - kolejny ocinek wkrótce). No to włączajcie drukarki.
Żyjcie wiecznie!
Don Jorge


UWAGA!
Materiał pochodzi sprzed wielu lat i część informacji może już być nieaktualna.
W oparciu o niego powstało I wydanie "Chorwacja dla żeglarzy - Adriatyckim szlakiem".
W 2010 r wyszło I kolorowe wydanie "Chorwacja dla żeglarzy".

KLIKNIJ KSIĄŻKI!

ADRIATYK - PORADNIK DLA ŻEGLARZY "SZUWAROWYCH"
Polski patent sternika jachtowego jest wystarczającym dokumentem do prowadzenia jachtu po Adriatyku. To oznacza, że coraz więcej nas będzie się "przesiadać" z Mazur na Adriatyk. W tytule "szuwarowy" nie ma nic pejoratywnego, choć wiem, że niektórzy wielcy pogromcy mórz używają tego słowa w tym znaczeniu. To słowo ma i musi uświadomić, że czytanie tego poradnika to dla nich strata czasu. Ja też mam się za "szuwarowego", bo do dzisiaj uwielbiam turystykę śródlądową i co roku spędzam dwa miesiące na "Batiarze".

Los sprawił, że już w 1972 roku popłynąłem na Adriatyk i dlatego mogę teraz dzielić się doświadczeniami. Wiem, co mnie, jako przechodzącemu wprost z Mazur na Adriatyk sprawiało trudności. Formalnie, warunki spełnia cała masa naszych żeglarzy, muszą tylko zdobyć trochę doświadczenia. Nim więc się wybierzemy na pełne morze, gdzie czyhają na nas różne niespodzianki, próbujmy swych sił na morzu wewnętrznym, gdzie roi się od portów, marin i osłoniętych zatok, gdzie w razie czego możemy się schronić. Ci, co piszą, że Adriatyk to takie większe Mazury, ten rejon zapewne mają na myśli. Najlepiej do tego nadają się okolice wyspy Krk i rejon Zadaru. Kornaty już mniej, puste, mało portów i marin.

Obecnie zarysowuje się pewien problem, ponieważ przepisy chorwackie / dość słabo egzekwowane dotychczas/ wymagają posiadania przez jedną osobę na jachcie świadectwa operatora VHF na pasmo morskie. Niektóre firmy czarterowe np. Adriatic Charter w Sukošanie ma punkt w umowie czarterowej, wymagający posiadania tego świadectwa, inne nie wspominają o tym. Niestety, Chorwaci śladem naszym, ujrzeli szansę na duży zarobek przy szkoleniu i wydawaniu takich świadectw i zaczyna się tam mówić o tym coraz głośniej. Trzeba to mieć na uwadze, po prędzej czy później będzie to wymagane powszechnie. Przyczyniają się do tego, niestety, polscy żeglarze, którzy ucinają sobie pogawędki na kanale 16 a jest to karygodne, bo kanał ten służy wyłącznie do wywołania w niebezpieczeństwie. Jeśli musimy z niego skorzystać do wywołania, natychmiast po zgłoszeniu się rozmówcy przechodzimy na inny, uzgodniony kanał. Takie świadectwo można dość szybko zdobyć tam a koszt wynosi ok. 100- 150 EURO. W Polsce jednym z Ośrodków szkolących i organizujących egzaminy jest Ośrodek Doskonalenia Kadr Morskich ul. Chrzanowskiego 15 81 338 Gdynia tel.058/ 621 5353 p. Marian Jurczyk.

Wiele moich informacji i porad ma charakter uniwersalny, dotyczący żeglugi po całym Adriatyku. Ale druga część poradnika poświęcona będzie Adriatykowi środkowemu i trochę dalej na południe, od wyspy Murter do Dubrovnika włącznie.

Adriatyk
Fragment wybrzeża - południowa Dalmacja

Tą część znam najlepiej i uważam, że jest to najpiękniejszy kawałek wybrzeża Chorwacji, zawierający ponadto najwięcej zabytków i najstarszej historii tego kraju. To na tej trasie mamy wspaniałe zabytki w Šibeniku, Trogirze, Splicie i wreszcie w Dubrovniku - dziś mieście a dawniej liczącym się, handlowym państwie morskim na Adriatyku - Republice Dubrovnickiej.

Planowanie rejsu

Adriatyk
Marina ACI w Jezerach - wyspa Murter

Tych, których przekonałem do rejsu po tej części Adriatyku, muszę uprzedzić, że dojazd w stosunku do Adriatyku północnego wydłuża się nam o ponad 300 km. Jeśli do Rijeki jest to około 800 km to np. do Šukosanu odległość wynosi ok. 1100 km. Jeśli pojedziemy dalej na południe, Murter, Trogir, Split, dochodzą dalsze kilometry. Ale podnosi to atrakcyjność rejsu. Wyczarterowanie jachtu nawet w Zadarze czy Šukosanie spowoduje, że do wysp Hvar, Korèula czy Mlijet, będziemy się przedzierać w gęstwinie wysepek co najmniej jeden dzień / no i drugi dzień na powrót / O dotarciu do Dubrovnika raczej nie ma co marzyć, chyba , że popłyniemy non-stop, ale przecież tam jedziemy na zwiedzanie a nie "oranie" morza. Plusem jest to, że coraz więcej mamy na tej trasie autostrad. Jeśli tak postanowimy, to jadąc z Cieszyna przez Bratysławę, Wiedeń i Zagrzeb, jedziemy głównie autostradami. Za Zagrzebiem dużą część również, aż do Karlovaèa. W budowie są nowe odcinki autostrady aż na wybrzeże. Trochę jednak poczekamy na oddanie ich do użytku. Pierwszy więc punkt to wybór miejsca rozpoczęcia rejsu. Kto nie lubi Austrii, a oni tam raczej nas nie lubią na granicy. Możemy wjechać do Chorwacji przez Węgry. Z Cieszyna jedziemy wtedy na Komarno, Balaton i nowymi, dużymi już odcinkami autostrady jedziemy do granicy i na Zagrzeb. W Zagrzebiu wjeżdżamy na autostradę do Karlovaca. Zaplanować termin i trasę musimy dokonać dużo wcześniej niż planując rejs mazurski. Popularność Adriatyku tak bardzo wzrosła w Polsce, że w miesiącu styczniu, lutym, raczej nie liczmy na pozyskanie wybranego przez nas jachtu. Najlepiej zawrzeć umowę w grudniu, mamy wtedy 5 % rabaru.

Adriatyk

Jeśli chodzi o wybór terminu rejsu, to Ci, z dziećmi w wieku szkolnym, nie mają większego wyboru, bo musi to być lipiec lub sierpień. Ten termin ma dwie wady: po pierwsze w tym okresie ceny są o 100 % wyższe niż po sezonie, po drugie nie ma raczej co liczyć na wiatry w tym okresie i po trzecie niesamowity tłok w marinach i portach. Pozostałym doradzam kwiecień - maj wiosną i przełom września - października w jesieni. Ceny są przystępne, wiatry sprzyjają a temperatury wyższe niż w lipcu na Bałtyku. Jeśli podjęliśmy stosowne decyzje, to nie pozostaje nic innego, jak zaklepać sobie jacht.

Wybór jachtu, czarter
O wielkości jachtu decyduje liczebność "ekipy" z jaką mamy zamiar popłynąć.
Jachty są od 6-cio osobowych, dwie kabiny i dwa miejsca w mesie, na kanapach aż do 10-11 osobowych z kilkoma kabinami i dwoma łazienkami. Tu decyzja jest prosta, natomiast dam dwie rady początkującym. Nie kuśmy się na niskie ceny jachtów dziesięcioletnich i starszych. Są takie na wyposażeniu, ich stan jest zwykle dobry, ale lata eksploatacji w warunkach czarterów robią swoje. Nigdy nie wiemy, czy w trudnych warunkach coś nie nawali. Nie powinniśmy ryzykować. Odpowiednimi są jachty nie starsze niż 4-5 lat. Zwróćmy uwagę, czy wybrany przez nas jacht ma oprócz rolera foka również roler grota. Automatyczny pilot to może zbytek, ale jak jest, tym lepiej. Jachty 3-4 letnie są już wyposażone standardowo w te wszystkie zbytki. Jedyne, co trzeba zamawiać odrębnie i płacić, to silnik do pontonu i spinaker. Dane te są podane w informacjach na stronie internetowej a znalezienie tych stron poprzez wyszukiwarki, proste.

Adriatyk
Bavaria 44

Wbrew niektórym opiniom wszystkie firmy czarterujące mają dobry poziom obsługi i rzetelności, wszystkie oferują odpowiedni poziom serwisu w czasie rejsu, jeśli coś by nam nawaliło. Problemem jest, jeśli coś nam się zepsuje i to nie wskutek własnej winy lecz po prostu wskutek naturalnego zużycia. Próbują "wchodzić" na kaucję i wtedy trzeba się dość mocno nagadać.

Jeśli chodzi o ceny, są dość wyrównane, gdyż wszyscy czuwają, aby w cenach nie pojawiła się konkurencja a już nie daj Boże, damping. Wszystkie też firmy stosują rabaty. I tak za drugi tydzień czarteru rabat wynosi 5% i za trzeci tak samo. Za kartę stałego klienta 5% / dostaje się ją już w następnym roku/. Jeśli podpiszemy umowę w roku poprzednim, też 5 %. Suma upustów nie może przekroczyć 15%.

Możemy załatwiać czarter bezpośrednio w Chorwacji, wszystko poprzez internet ale również kilka firm w Polsce pośredniczy w zawieraniu umów. Nie wpływa to na cenę jaką my płacimy. Niektóre, jak np. GlobTourist z Kołobrzegu stosuje promocję w postaci zniżek za transport na miejsce. Jacht jest wydawany w pierwszym dniu do 1700-tej / w praktyce do 1300-1400 - tej/ zdajemy w ostatnim dniu do godziny 0900 / w praktyce tolerują nawet godzinę 1100- tą ale trzeba poprosić o to/, oczywiście wymyty i wysprzątany.

Na koniec radzę starannie sprawdzać wszystko w czasie przekazywania jachtu i pytać się o sprawy niejasne. Na ogół w czasie przekazywania jachtu, nie ma na nim ludzi z serwisu silnika, robi to bosman, po prostu odpalając silnik i koniec. Radzę załatwić dwie sprawy, kazać sobie pokazać miejsce sprawdzania i dolewania oleju i zapisać markę oleju. Dostajemy wprawdzie mały zapas, ale może tak się zdarzyć, że z różnych przyczyn będziemy bardzo długo płynąć na silniku i wtedy tego oleju nam braknie. Możemy dokupić ale musimy wiedzieć jaki.

Po drugie, każcie sobie pokazać jak odpowietrzyć silnik. Do zapowietrzenie silnika może dojść bardzo łatwo, wystarczy, jeśli w czasie płynięcia na silniku i wspomagając się fokiem / spieszy się nam przed zapadnięciem nocy / dostaniemy szkwał, jacht się przechyli i jeśli mamy mało paliwa w zbiorniku, pompa zassie powietrze i koniec podróży. Do żadnej mariny nie wejdziemy na żaglach. W dzisiejszych silnikach jachtowych diesla odpowietrzanie jest bardzo proste o ile wiemy jak to zrobić. Niech Wam to pokażą.

Na wszelki wypadek podaję sposób. Nie trzeba żadnych kluczy i skomplikowanych operacji jak to jest w samochodach, przy poszczególnych cylindrach poszukajcie małej klapki. Jest w położeniu do dziobu, przekręcamy je do rufy /o 90 stopni / następnie uruchamiamy silnik i "piłując" na akumulatorze przez około minuty, powodujemy, że powietrze zostaje wydmuchane. Jak nie pomogło, operację powtarzamy. Jeśli silnik tylko zapali, natychmiast klapki dajemy w poprzednie położenie. Ponieważ nie można wykluczyć innych rozwiązań, lepiej kazać sobie to pokazać.

Trasa rejsu
Znane od wieków i przestrzegane morskie prawidło każe pisać w dzienniku, że statek /jacht/ znajduje się w drodze do.............. Bo w dawnych czasach to Neptun i Eol decydowali, gdzie statek ostatecznie się znajdzie. Mimo to, zawsze robimy sobie jakiś plan rejsu. Dobrze więc jest jeszcze w domu, w zimowe wieczory usiąść nad mapą i wytyczyć naszą trasę. Bierzemy pod uwagę dwie sprawy: po pierwsze, co chcemy zwiedzić a po drugie realną wielkość dziennego przelotu. Piszę to dla początkujących, więc przeloty nocne raczej wykluczcie w czasie pierwszego rejsu. Zważywszy, że wypływamy zwykle po śniadaniu a chcemy być w nowym miejscu za dnia, nie zrobimy więcej niż 30 - 35 Mm. Można zaplanować przeskok 50 milowy ale wtedy musimy bardzo wcześnie wypłynąć i liczyć się z przybyciem na miejsce późnym wieczorem. Ponadto musimy gnać ile się da, włącznie z silnikiem. Na Adriatyku środkowym na ogół nie ma takiej potrzeby, wystarczą zwykle przeskoki 25- 35 Mm. Jest jeden wyjątek, jeśli chcemy zaliczyć Dubrovnik a startujemy gdzieś w okolicy Murteru. Wtedy aby tam dopłynąć i wrócić na czas, czeka nas ponad 50 milowy skok z Korèuli. Chyba, że staniemy po drodze na kotwicy w jakiejś zatoce. Osobiście tego nie lubię, nie ufam kotwicom a nie zawsze można stanąć choćby na jednej cumie i kotwicy. Ponadto krucho na tym odcinku z bezpiecznymi zatokami. Jeśli to zrobicie, miejcie na uwadze wachty kotwiczne!

W przeskoku musimy wziąć pod uwagę czas potrzebny na zwiedzenie nowego miejsca. Mamy dwie możliwości, albo zaplanować etap krótki, 15-20 Mm i zwiedzać popołudniu, lub etap dłuższy, całodzienny i na zwiedzanie poświęcić parę godzin rano. Wtedy na ten dzień musimy zaplanować jakąś krótszą trasę. Dalej trzeba utworzyć rezerwę na sztormy, na Dubrownik, na który musimy przeznaczyć cały dzień. Jest to również dzień wytchnienia dla załogi, która przecież nie jest nawykła do intensywnej żeglugi. Na zakończenie podam przykład zaplanowania dość napiętej ale przepięknej trasy rejsu.

Wyżywienie
W tej sprawie odsyłam wszystkich do publikowanego w tym Magazynie, mojego "Szuwarowego Kuka" któremu Krzysztof Kozerski zmienił tytuł na Kucharza..... Niech Mu tam. Szukajcie go w Dziale "MESA", jest w kilku częściach. Dowiecie się, jak planować, jakie produkty kupować i jak z nich robić dobre posiłki. A na końcu są przepisy z górnej półki, czyli specjalne dania na jachcie.

Tu chcę tylko mocno podkreślić, że nie ma dobrego rejsu bez dobrego żarcia, więc nie zaniedbajmy tej ważnej dziedziny życia żeglarza.

Radzę sporządzić jadłospis / patrz Gotowanie na jachcie/ i na jego podstawie wykaz zakupów z podziałem na zakupy w kraju i na miejscu. Żywność jest tam droższa ale nie tylko o to chodzi. Za dużo płacimy za sam rejs, za daleko jedziemy i wreszcie zbyt krótko tam jesteśmy, żeby tracić czas na łażenie po sklepach. Nie zawsze jest też to co akurat chcemy jeść. W zasadzie na miejscu kupuję tylko pieczywo, nabiał, jarzyny, owoce no i wino domowe, resztę radzę brać z kraju. Żywność rozrzućmy równomiernie po workach załogi. Służby celne krajów żyjących z turystyki nie bardzo lubią, jak wwozimy własną żywność.

Co zabrać na rejs
Adriatyk zaliczany jest do mórz ciepłych, ale to dotyczy temperatury wody i powietrza i nie uwzględnia zmian pogody. Nawet w ciepły dzień, jak trochę przywieje, zwłaszcza z północy lub z gór, trzeba wciągać ciepłe ciuchy. A więc obowiązkowo dwa komplety ciepłej odzieży: swetry, spodnie, sztormiak lub nieprzemakalna kurtka, koszula flanelowa, czapka z długim daszkiem / ochrona przed odbiciem promieniowania słonecznego z żagli / okulary ciemne, kremy z filtrem, miękkie obuwie. Reszta wg uznania z tym, że nie radzę przesadzać a worek też nie jest zbyt wielki. Kto ma kartę do bankomatu, też zabrać a nie kupować w kraju Euro lub kuny. Wybranie z bankomatu kun na miejscu kosztuje taniej niż dwukrotna prowizja. Wystarczy trochę gotówki na pierwsze dni a potem w jakimś mieście do bankomatu. Nie zapomnijmy się ubezpieczyć od wypadku i choroby. Dość popularna książka Marka Jurczyńskiego, którą zresztą polecam do poczytania, zawiera w tym temacie niebezpieczną dezinformację. Rzeczywiście umowa międzypaństwowa o wzajemnej pomocy medycznej między naszymi krajami jest, niestety obejmuje ona tylko pomoc w czasie wypadku. Za pobyt w szpitalu musimy słono płacić. Polecam stanowczo wykupywanie polis od nieszczęśliwych wypadków i choroby. Dwa tygodnie to koszt ok. 30 zł, powyżej wieku bodaj że 60 lat dodać trzeba 50 % a po przekroczeniu 70 lat stawka rośnie o 100 %. To i tak niewiele w stosunku do tego co możemy stracić.

Przygotowanie do wypłynięcia
Tak minęły miesiące oczekiwania i już jesteśmy w marinie, przejęliśmy jacht, rozpakowali bambetle. Nie spieszmy się z wypływaniem. Na to mogą sobie pozwolić tylko fachowe, zgrane załogi. Nas oprócz zjedzenia dobrego posiłku po całonocnej podróży, czeka wiele zajęć, o czym niżej.
Na Adriatyk wybieramy się w celach rekreacyjnych z rodziną lub przyjaciółmi. Powoduje to pewien deficyt kwalifikowanych rąk do pracy na pokładzie. Przy żegludze kabotażowej od portu do portu, moje doświadczenia wskazują, że oprócz skipera dobrze jest, jeśli mamy kogoś w załodze z patentem żeglarza jachtowego ale wystarczy też sprawny i bystry kolega do przyuczenia. Dwie sprawne pary rąk, to już pełnia szczęścia. Dlatego zawsze a szczególnie jak mamy brak kwalifikowanej załogi, musimy poświęcić kilka godzin na suchą zaprawę w marinie. I tak ćwiczymy stawianie, zrzucanie, refowanie żagli. To musi iść naprawdę sprawnie. Ten jeden sprawny załogant będzie nam potrzebny do refowania grota w czasie trudniejszych warunków. Mimo urządzenia do refowania ktoś niestety musi iść do masztu a wiemy jakie to czasem jest trudne. Tego kogoś musimy nauczyć ubierania i posługiwania się szelkami a wszystkich zakładania pasów ratunkowych. Dalej omawiamy cumowanie i odchodzenie od nabrzeża z podziałem stałych obowiązków. W marinach Chorwacji parkuje się rufą do nabrzeża, raz, że wygodniej, dwa, że musimy podłączyć się do rozdzielki, zatankować wodę a stojąc dziobem, może nam nie wystarczyć kabla czy węża. Radzę skiperowi pochodzić po pomostach i popatrzeć jak inni wchodzą lub wychodzą z mariny. Czasem będzie to dobry przykład a czasem pokaz, jak nie robić tego. Obie obserwacje będą dla nas bardzo pouczające.

Panie uczymy wiązania odbijaczy i z moich doświadczeń wynika, że dobrze z tym sobie radzą. Od strony wody są stałe cumy , podprowadzone do nabrzeża a od strony wody zamocowane do betonowych bloków na dnie. Zawsze wychodzi do nas obsługa i podaje nam linkę z dowiązaną do niej cumą. Podejmujemy ją bosakiem i przechodzimy na dziób, w tym czasie podajemy po kolei dwie cumy rufowe na ląd, obsługa przekłada je przez pachołki i oddaje nam koniec na pokład. Jesteśmy zacumowani na biegowo. W czasie odejścia wystarczy je oddać i wciągnąć na pokład. To więc też musimy poćwiczyć aby nie dać plamy w marinie.

Jeśli nie czujemy się pewnie w manewrowaniu silnikiem, dojdźmy dziobem. W marinach jest ciasno, plątanina cum, pas wody pomiędzy pomostami jest wąski, więc nie rzadki jest widok jachtu szorującego po cudzych cumach. Chorwaci są wyrozumiali ale lepiej nie dawać takich popisów. Dalej, załoga musi poznać jacht, jak się obsługuje kuchenkę, WC / ważne / , instalacja elektryczna jachtu, wodna. Miejsca do tankowania wody, paliwa, wiązanie odbijaczy/ radzę tego dobrze nauczyć załogę, bo są dość drogie/ rozpoznanie lin, pokazanie obsługi kabestanów, windy kotwicznej. Dla cywilów, jacy niewątpliwie znajdą się na jachcie, są to sprawy dość nowe a skiper, czasem jedyny fachowiec, ma swoje zajęcia, zwłaszcza przy wchodzeniu i wychodzeniu z portów. Jak przywieje, musi siedzieć kołkiem za sterem i wtedy za późno jest na naukę. Jeśli to wszystko zrobiliśmy, możemy zjeść kolację, wypić małą szklankę wina i do koi spać.

Nazajutrz, po wyjściu na otwarte wody robimy ćwiczenia " człowiek za burtą", na wszelki wypadek sprawdzamy jaką mamy śrubę, lewo czy prawoskrętną. W zasadzie jest prawo skrętna ale może się zdarzyć inaczej. Dla początkujących rada jak to zrobić. Włączamy bieg wsteczny i jeśli dziób jachtu skręca nam w lewo, śruba jest prawoskrętna. To ważna informacja, jeśli będziemy podchodzić do nabrzeża burtą lub odchodzić.

No i nareszcie w drogę, przygoda przed nami. Piszę tu o sprawach dość podstawowych ale namawiam tych, co zrobili patenty dawno a pływali na Mazurach, oraz tych co niedawno zdobyli patenty. Uważam, że po jednym rejsie z kimś doświadczonym, zachowując maksimum rozsądku i ostrożności, następnym razem możemy spróbować samemu skiperować. Starajmy się wtedy mieć więcej osób z patentem żeglarza jachtowego. W miarę nabierania doświadczenia i obycia, możemy sobie pozwolić na rejs towarzyski z ludźmi bez patentów ale jeden sprawny pomocnik /minimum/ musi być.

Nawigacja
Na początek chciałbym zachęcić wszystkich do kupienia sobie wydania chorwackiego pt. Nauticki vodic Jadrana - Hrvatska obala (wybrzeże) Jest to połączenie zbioru przepisów, locji, przewodnika, informacji meteorologicznych z opisami rodzajów wiatrów, miejsc ich występowania, charakterystycznych objawów ich pojawienia się itd. Do tego masa zdjęć i map. Całość niezwykle starannie wydana powoduje, ze jest to wspaniała pamiątka z Chorwacji i materiał do długich wspomnień w zimowe wieczory oraz planowania następnego rejsu. Wydana dodatkowo w języku angielskim, niemieckim i włoskim. Koszt 135 zł, do nabycia w sklepach żeglarskich, które są w każdej w zasadzie marinie .Większość podanych tu informacji i mapki pochodzą z tego przewodnika.

W Chorwacji obowiązuje powszechnie przyjęty w Europie system oznakowania bocznego i kardynalnego IALA typu A. Nie jesteśmy do niego przyzwyczajeni na Mazurach, więc koniecznie nauczmy się go. W plątaninie wysepek oznakowanie jest dość bogate i jeśli nie chcemy wpakować się na mieliznę lub przeszkodę, zróbmy to. Przed północnym krańcem wyspy Murter / okolice Hraminy/ na samym środku szlaku, pozornie wiodącego nas prosto do celu, jest dość duża mielizna oznakowana w systemie kardynalnym. W pełni sezonu tkwi tam stale kilka jachtów, których skiperzy uznali, że ta wiedza jest im niepotrzebna a Adriatyk głęboki. Polecając książkę Marka Jurczyńskiego, jako pomocną literaturę, muszę przestrzec przed jeszcze jednym jej błędem a raczej niedopowiedzeniem, tym razem właśnie dotyczącym locji. W pewnym miejscu przeczytamy tam, że na Adriatyku jest oznakowanie boczne morskie, więc czerwoną boję bierzemy prawą burtą. Szlakiem przepływamy do portu i z portu. Ten zapis jest słuszny dla jachtów wychodzących w morze. Zasadą jest, że szlak tyczymy do portu, więc po prawej stronie mamy boje zielone a po lewej, czerwone. Płynąc do portu, prawą burtą mijamy boje zielone a wychodząc z portu, czerwone. Pomyłka może nas srogo kosztować. Być może w nowszych /jeśli były/ wydaniach jest to poprawione.

Jachty czarterowane są wyposażone w komplet map oraz locję, niestety, mapy nie są aktualizowane a locja czasem z lat 80-tych. Ponadto opierają się one na systemie "Bessel1841" co w dobie posługiwania się GPS-em może dać błąd rzędu 400m a to dużo!

Dlatego bardzo namawiam do zaopatrzenia się jeszcze w kraju w wydawnictwo Zeszyt GPS - 1000 punktów WGS-84. Autor tej pracy dokonał przeliczenia danych z systemu "Bessel1841" na system WGS-84. Mimo wszystko różnice mogą dochodzić do kilkudziesięciu metrów i nawigując w nocy lub przy ograniczonej widoczności zróbmy sobie pewne rezerwy. Żeglowanie po Adriatyku jest stosunkowo proste, gdyż przeważnie zawsze coś znajduje się w zasięgu naszego wzroku i możemy ustalić nasze położenie. Era GPS nie oznacza odstępstwa od nieustannego kontrolowania naszego położenia metodami klasycznymi. W dobrych warunkach pogodowych nanośmy na mapę nasze położenie przynajmniej co dwie godziny, w gorszych warunkach, co godzinę. Oznakowania na mapach Chorwackich jest dla nas czytelne ze względu na podobieństwo języka. "B" to białe, "Bl" to błyskowe, "Z" to zielone a "C" to czerwone.

Adriatyk
Jedna z wielu latarni morskich

Skoro mówimy o GPS a słowa te kieruję do żeglarzy Mazurskich, to nie wszyscy mieli okazję zapoznać się z tym urządzeniem i korzystać z niego. W ostatnio wydanej "Nawigacji dla żeglarzy" Jacka Czajewskiego są informacje na ten temat. Ponadto, możemy je znaleźć w internecie m.inn. na stronie kapitana Rocha Wróblewskiego. To niezwykle przydatne urządzenie i musimy nauczyć się z niego korzystać.

Jak wszędzie zmorą żeglarzy są sieci rybackie a właściwie brak ich oznakowania. Jedyne co zauważyłem to kawałki styropianu lub plastikowe pojemniki i to nie w trosce o nas tylko żeby rybak mógł je zlokalizować. Każdy kawałek styropianu jaki zauważymy, potraktujmy, że na jego końcu jest sieć. Jeśli głębinowa to pół biedy ale zawsze możemy sobie wkręcić linkę w śrubę silnika.

Nie pływajmy w portach blisko łodzi rybackich, wokół nich, pod wodą jest masa lin połączonych z betonowymi blokami. W ten sposób miejscowi cumują swoje łodzie z dala od nabrzeża. Nawinięcie takiej liny na śrubę to dopiero problem!

Znowu uwaga dla nowicjuszy, jeśli będziemy wchodzić do jakiegoś portu lub mariny, skorzystajmy z locji i zróbmy sobie szkic odręczny, wyraźny z zaznaczonymi charakterystycznymi punktami /wieża, kościół / i miejmy go ze sobą na pokładzie. W nocy, choć nie polecam początkującym tego manewru , dodać jeszcze światła. To ułatwi nam życie, bo w czasie wchodzenia do portu nie ma czasu na studiowanie mapy i locji.

Informacja dla tych, co będą pływać nocą. Musicie liczyć się z faktem, że niektórych świateł pokazanych na mapie, nie zobaczycie. Zdarza się to najczęściej po sezonie i może być przyczyną dużych stresów.

Ale jak mamy pogodę, dobry wiaterek i widoczność a na pokładzie autopilota, żyć nie umierać! Gdyby nie.... a no właśnie! Poczytajcie i dobrze zapamiętajcie, co niżej.

Wiatry na Adriatyku
Czyli to z czego będziemy "żyli" ale i to co musimy nauczyć się rozpoznawać i współżyć, aby żeglarstwo było przyjemnością życia a nie walką o życie!
Informacje tu zawarte pochodzą z wspomnianego poprzednio pozycji; Nauticki vodiĂ Jadrana.

Znajdziecie je również w "Adriatyk- wybrzeże Chorwacji " Marka Jurczyńskiego, który, sądząc z treści, korzystał również z tego źródła. Ma tą zaletę, że to książka po polsku i można ją nabyć też w Polsce.(pamiętamy o dwóch zastrzeżeniach do tej pozycji)

W poprzednim cyklu "Adriatyk, jakie to morze ?" jaki mogliście poczytać w tym Magazynie Żeglarskim, zakończyłem zdaniami, że jak każde morze, jest również groźne. Chcąc bezpiecznie żeglować, musimy głównie poznać to, co jest lub może być dla nas groźne i nauczyć się tego unikać. Ostrzeżony - uzbrojony!

Adriatyk
Flauta też się zdaża

Latem o pogodzie na Adriatyku decyduje Wyż Azorski a jeśli jeszcze połączy się z Wyżem Syberyjskim, pogoda murowana na długi czas, tyle, że dla wczasowiczów. Wiatry wtedy są słabe lub żadne. Dlatego m.inn. nie radzę wybierać się tam w lipcu lub sierpniu. No a skoro mamy pływać wiosną lub jesienią, to sytuacja się zmienia. Wtedy Wyż Azorski raczej gdzieś odchodzi a w jego miejsce powstaje cała masa niżów, przemieszczających się z zachodu na wschód. Pływając po Adriatyku, zawsze patrzmy w kierunku Włoch, bo z tego kierunku będą nas nękać niespodzianki. Chorwaci w komunikatach o pogodzie używają nazw; cyklon i anticyklon, to odpowiedniki nazw odpowiednio niż i wyż.

Bora

Adriatyk
Bora - Bura po chorwacku

Jest to północno- wschodni wiatr, wiejący na północnych wybrzeżach Adriatyku. Występuje najczęściej od listopada do marca i jest wywołany układem niskiego ciśnienia nad Morzem śródziemnym a wysokiego ciśnienia nad Europą. Groźne w niej jest to, że przychodzi dość niespodziewanie. Wiatr osiąga prędkość do 60 węzłów i nie to jest głównym problemem, lecz gwałtowność z jaką osiąga tą prędkość. Dzieje się to błyskawicznie a ponadto, najczęściej wiatr ten wzmocniony jest dodatkowo spadającym z gór wiatrem katabatycznym. Wtedy prędkość w podmuchach może być jeszcze większa. Wiatry katabatyczne, inaczej spadowe, to bardzo zimne a więc ciężkie powietrze, które tym ciężarem spada prawie pionowo ze szczytów gór. Takie wiatry zwiastują nam czapy chmur na szczytami a jeśli schodzą niżej, bora może nas dopaść w każdej chwili. Musimy być czujni, słuchać ostrzeżeń w radiu i obserwować linię brzegową. Szczególnie, jeśli żeglujemy blisko brzegu i w sąsiedztwie wysokich gór. Na odcinku Adriatyku, który polecam, może nas to spotkać w pobliżu Sibeniku, Splitu /Kaštelanski Zaljev / wyspy Mlijet i słabszy na rzece Krka. A będziemy tam, bo tą rzeką popłyniemy do wodospadów, jakimi spływa z gór. Bora nie ma jakichś stałych godzin występowania ale najczęściej pojawia się między 0700 a 1100 godziną oraz między 1800 a 2200 godziną. Im dalej od brzegu tym wiatr jest słabszy. Kierunki wiatru zależą jeszcze od tego, czy Bora jest w wyżu czy w niżu.

Jugo
W literaturze fachowej znany jako sirocco. Jest to suchy, gorący wiatr wiejący z Afryki, więc na Adriatyku wieje z kierunków południowo- wschodnich, jego prędkość to 16-20 węzłów. Wymarzony dla nas wiatr na powrót z Dubrovnika. Kłopot w tym, że wiejąc wzdłuż Adriatyku podnosi wysoką, do 4 m falę. Ponieważ wypada nam " do domu" kurs baksztag, to domyślamy się, jakie kołysanko wzdłużno-poprzeczne nas czeka! I co to dla niektórych oznacza. W odróżnieniu od Bory jego nadejście jest sygnalizowane. Morze jest spokojne, horyzont na południowym wschodzie zamglony, ciśnienie spada poniżej normy, robi się gorąco. Musimy starannie wybierać porty i kotwicowiska. Muszą być osłonięte od kierunku południowo-wschodniego by nas chronić przed wysoką falą. Jugo również ma swój anticiklonalny i ciklonalny charakter.

Neverin
O zbliżaniu się neverinu informuje nas zbliżający się wał ciemnych, wręcz granatowych chmur. Musimy być gotowi do odpowiednio wczesnego posprzątania żagli. Nie radzę przyjmować uderzenia neverinu pod żaglami. Uderzenie wiatru przychodzi z kierunku odwrotnego od kierunku przesuwających się chmur. Popatrzcie do podręczników pokazujących mechanizm szkwału spod cumulunimbusa. Po gwałtownym uderzeniu wiatru nadchodzi potężna ulewa i wyładowania atmosferyczne. To wszystko nie trwa zbyt długo, ale potem powietrze się oziębia i może dalej padać deszcz, ale już nie tak ulewny. Oprócz zrzucenia żagli nie zapomnijmy pozamykać szczelnie wszystkie bulaje i klapy. Tak samo musimy zabezpieczyć ponton, który z reguły mamy na wyposażeniu. Nie napisałem tego wcześniej, ale to dotyczy każdego przypadku zbliżania się burzy. W pogodzie ciągniemy go na ogół za sobą, ale w burzy radzę wciągnąć go na pokład dziobowy, przewrócić do góry dnem i mocno w kilku miejscach umocować.

Maestral, burin.
Maestral, wieje z morza i burin wiejący od lądu. To takie odpowiedniki naszych bryz, dziennej i wieczornej. Ponieważ mamy do czynienia z dużo większym gradientem temperatur między lądem i morzem, to i efekty są większe. Ich prędkość dochodzi do 16-25 węzłów a zasięg od brzegu do 20 Mm. Burin jest słabszy od maestrala. Maestral zaczyna wiać około 0900- 1000 a o 1400 osiąga swoje maksimum.

Morska pijavica (Tromba)
W niektórych rejonach Adriatyku możemy natknąć się na trąbę powietrzną (Tromba)
Wychodzą one spod cumulunimbusa, przy niestabilnych warunkach meteorologicznych, kiedy na niebie obserwujemy liczne chmury burzowe. Ich średnica wynosi od 100-300 m a prędkość wiatru na obrzeżu dochodzi do 60 węzłów. Są to zjawiska krótkotrwałe, do pół godziny, poczym występują silne opady deszczu. Na średnim Adriatyku pojawiają się w Kanale Braèkim i Kanale Hrvatskim. Nie mamy więc miejsca za bardzo na ucieczkę. Kierunek ucieczki winien być prostopadły do kierunku poruszania się trąby, oczywiście bez żagli i ile sił w silniku.
To z grubsza tyle o wiatrach.

Ratownictwo, prognozy pogody, ostrzeżenia przed silnym wiatrem.
Oprócz naszych obserwacji, naszemu bezpieczeństwu służy system prognoz przesyłanych Navtexem do każdej mariny, Luckiej Kapetanji ( kapitanat portu ) no i na nasz jacht, jeśli mamy to urządzenie oraz prognozy i ostrzeżenia przed silnym wiatrem, nadawane przez VHF. Zgodnie z konwencją o ratowaniu życia ludzkiego służby morskie Chorwacji prowadzą stały nasłuch na kanale 16 i na kanale 70 w systemie GMDSS. Jest to system cyfrowego, selektywnego wywołania i póki co nas nie dotyczy, ale warto wiedzieć, że nie należy używać tego kanału.

Pomocy na kanale 16 i 10 wzywamy, stosownie do przepisów ( tu się kłania kurs na operatora VHF) a więc MAYDAY , PANPAN, SECURITE, ew. MEDICO. Dla innych przypadków niż wezwanie w niebezpieczeństwie używamy kanału 09 i 12, z marinami łączymy się na kanale 17. Jeśli chodzi o tą procedurę, to wykracza to poza ramy tego poradnika. Może w następnej edycji.

Prognoz i ostrzeżeń nawigacyjnych słuchamy: (dane z 2000 r.)
Split Radio kanał 07;21;23;81 godz. 0535 1435 1935
Dubrovnik Radio kanał 04 ; 07 godz. 0525 1320 2120

Rano, przed wypłynięciem idziemy opłacić postój i w recepcji lub na zewnątrz jest wywieszony komunikat meteo. Niektóre mariny, na prośbę dają nam egzemplarz na własność.

Komunikaty są w języku chorwackim, niemieckim i angielskim. Nie muszę dodawać, ze od jego treści zależy nasza decyzja o wypłynięciu lub pozostaniu.

Pytanie - Gdzie dobrzy żeglarze przetrzymują sztormy?
Odpowiedź - W porcie!

Prądy i pływy
Dla porządku należy o tym wspomnieć, choć i prądy są słabe i pływy niskie. Stażu na morsa tam nie zaliczymy.
Kierunek prądów na Adriatyku jest lewo skrętny, tzn. wzdłuż Chorwacji prąd ma kierunek na północ (umownie) i na południe wzdłuż wybrzeża włoskiego. Prędkość nie przekracza 0,5 węzła.
W cieśninach i przy wiatrach wzdłuż morza mogą być większe. Pływy na południu, już od Šibenika nie przekraczają 30 cm, rosną ku Triestowi do 60 cm a w Wenecji mogą osiągnąć120 cm.
Dla nas oznacza to, żeby stojąc, szczególnie burtą do nabrzeża, zostawić trochę luzu na cumach i szpringach, jeśli takowe też założymy.

Tak uzbrojeni i przygotowani możemy oddać cumy i ruszać w świat.
Aby ten świat jakoś sensownie omawiać, zakładam (macie od razu ściągę) że mamy dwa tygodnie czasu i zwiedzamy rejon od Jezer do Dobrovnika.

Przykład trasy dwutygodniowej.
Rejs z Jezer na wyspie Murter do Dubrovnika i z powrotem.

więcej

Przyjaciele
Farby jachtowe
Jerzy Kuliński
NauticonMarina Wdzydzemarynistyka.orgMagolaPiękne Kaszuby
Przyjaciele
ORKAN Mielece-kaszubysternicyKursy żeglarskieSailBook
Przyjaciele
Tawerna SkipperówŚwiat żeglarstwaczarter mazuryCzarter jachtów MazuryDołącz
Przyjaciele

© 2010 - 2017 przewodnikzeglarski.pl - wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowania i rozpowszechniania danych dostępnych w Serwisie dozwolone z powołaniem się na źródło.
webdesign : emoweb