Przewodnik ŻeglarskiPrzewodniki Zbigniewa Klimczaka
Opisy akwenów, porady szkoleniowe i subiektywne przemyślenia dla żeglarzy.
Zbigniew Klimczak

Witaj na stronie przewodnikzeglarski.pl.

Niestety nie masz zainstalowanego odtwarzacza Flash 8.
Kliknij tutaj aby pobrać wtyczkę Flash.

Biało - czerwona ginący gatunek - felieton sprzed kilku lat, wciąż aktualny

To felieton napisany po "akcji" ucieczki polskich jachtów pod obce bandery.
Mimo upływu czasu nic istotnego dalej się nie wydarzyło, więc poczytajcie.
Alert trwa!

Chronić ginące gatunki!

Jest Anno Domini 2012, miejsce: sala posiedzeń Rządu RP
Temat: Przywrócić polską banderę na morzach i oceanach
Obecni członkowie Rządu oraz zaproszeni goście, w tym przedstawiciele PZŻ i Niezależnego Stowarzyszenia Wolnych Żeglarzy.
Problem referują: Minister Gospodarki Morskiej i Minister Sportu.
Zgodnie przedkładają Premierowi, że dzięki wieloletnim wysiłkom legislacyjnym oraz prawom wolnego rynku, udało się skutecznie wyeliminować polską banderę handlową, potem znikły dalekomorskie statki rybackie z ta banderą, następnie udało się zmusić do podniesienia obcej bandery kutry rybackie i jachty.
Ministrowie wyrażają podziękowanie dyrektorom Urzędów Morskich, które z braku poważnych zajęć, skutecznie wspierały Rząd w jego wysiłkach. Obecnie w polskich portach cumują wyłącznie statki i jachty obcych bander. To z kolei ma ten dobry skutek, że bosmani znudzeni i sfrustrowani brakiem możliwości gnębienia załóg polskich jachtów, podjęli prace im przypisane, tzn. zajęli się samym portem i infrastrukturą.

Premier, co mają do powiedzenie inni ministrowie?

Minister od kasy: panie premierze, to fatalnie się odbiło na kasie. Nie ma podatków od floty handlowej i rybackiej, niewielka ilość jachtów powoduje brak możliwości rozwoju małych portów i aktywizacji terenów nadmorskich, jest źle.

Minister Sportu dodaje: już brak polskich jachtów nie tylko na morzu, ale żeglarze szuwarowi przebąkują o przejściu pod inne bandery. Dochody naszego Stowarzyszenia, czyli PZŻ, mającego pilnować naszych interesów, spadły prawie całkowicie, co może doprowadzić do jego upadłości.

Premier: panie i panowie, jak mamy rządzić jeszcze 40 lat musimy to zmienić. Biało-czerwona ma powrócić tam, gdzie była.

Dyskusja trwała a jej sens sprowadzał się do pytania, co zrobić, aby polska bandera znowu pojawiła się na morzach i oceanach?

Ministrowie zgodnie proponowali różne pomysły, głównie typu: wydać zarządzenie, zakazać, nakazać… ogólny kociokwik ludzi, przed którymi postawiono pytanie przekraczające ich zdolność rozumienia - wiadomo, jak to urzędnicy.
W końcu milczący dotychczas przedstawiciel NSWŻ prosi o głos i mówi: panie premierze, a może wystarczy odwołać te wszystkie akty prawne, które spłodzili pana poddani i przywrócić zdrowy rozsądek?

Minister od Porządku:co on plecie, Panie Premierze! Weźmie się ich w kamasze i po sprawie.
Okropność- nie wiem, co się dalej działo- obudziłem się w IV RP! I co zastałem?
Podsłuchana rozmowa dwóch polskich żeglarzy:
pierwszy:
Na polskich wodach pojawił się kolejny jacht z polska załogą , pod obcą banderą.
To jest nienormalne!!!
drugi:
Niestety, to zaczyna być normalne. Ostatnio na imprezach, które robię, co najmniej połowa jednostek nosi obce bandery.

Ta rozmowa jest jak najbardziej autentyczna i w sposób lapidarny oddaje w pełni sytuację w polskim żeglarstwie rekreacyjnym (przyjemnościowym).
Dzisiaj, jak donosi prasa, Ministerstwo Gospodarki Morskiej zastanawia się nad sposobami zachęcenia floty handlowej do powrotu pod biało-czerwoną. Czy, zamiast za kilka lat czynić to samo w stosunku do bandery sportowej, nie lepiej już teraz postawić kres temu tragicznemu zjawisku? To jest też trauma dla samych żeglarzy, posłuchajmy, co o tym mówią.
uwaga: nie zamieszczam nazwisk ponieważ nie wiem, czy dzisiaj by sobie tego życzyli

żeglarz pierwszy

Tu nie chodzi głównie o pieniądze.

Szwedzka bandera na rufie "Lotty" to dla mnie duży dyskomfort. Pływam jednak pod taką banderą, ponieważ nie odpowiada mi sytuacja, w której urzędnik może decydować gdzie i z kim mogę pływać moim własnym jachtem. Możliwość zatrzymania jachtu w porcie przez bosmana, pod byle pretekstem związanym z wyposażeniem, czy składem załogi, jest upokarzająca. Nie chcę kłamać fikcyjnie odprawiając się do Sassnitz, gdy płynę na Bornholm. Nie chcę pływać wbrew przepisom, zarówno z przyczyn pryncypialnych, jak i praktycznych - takich jak choćby utrata ubezpieczenia.
Kompletując wyposażenie jachtu chcę się kierować własną wiedzą, wyczuciem i radami mądrych ludzi, dostosowując to wyposażenie do rodzaju żeglugi oraz akwenu, znajdując kompromis między potrzebami, a  możliwościami finansowymi. Nie chcę podejmować decyzji sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem - kupować niepotrzebnych gadżetów, których jedyną zaletą jest posiadanie określonego certyfikatu.

żeglarz drug

Z jednej strony szanujemy ją, z drugiej coraz częściej uciekamy pod obce bandery. Wszyscy wiemy, dlaczego. Na pewno nie dla tego, że wstydzimy się naszych barw, nie dlatego, że wstydzimy się być identyfikowani jako Polacy. Z jednej strony duma i godność narodowa, a z drugiej strony duma i godność każdego z nas jako człowieka. I to jest ten dylemat. Bo czymże innym jak nie rezygnacją z własnej dumy i godności jest naginanie karku pod durnymi wymogami a to PZŻ (w właściwie ambicjom kilkunastu działaczy), a to pod chorym prawem stanowionym przez ludzi nie mających pojęcia o tym, co robią, a to pod widzimisię wszelkiej maści urzędników, począwszy od bosmana w porcie? Ja też wybrałbym obcą banderę. Smutne jest to, że działania tych kilkunastu osób powodują de facto obniżenie rangi jednej z najbardziej cennych rzeczy dla każdego narodu - bandery narodowej.

żeglarz trzeci

Dłubię sobie przy swojej łódce i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że na flagsztoku będzie miała "obcą" banderę. Dlaczego? Proste jak konstrukcja cepa... Jak długo bosmana w polskim porcie bardziej będzie interesowała KB jednostki niż obluzowana deska w pomoście tak długo będzie trwała ucieczka pod obce bandery.
W stosunku do Szwecji mamy pięć portów na krzyż, ale za to trzy Urzędy Morskie, które, żeby było śmieszniej, nie potrafią dogadać się ze sobą... Wpływając jachtem do polskiego portu trzeba przez UKF opowiadać nieomal historię jednostki, ile osób, port wyjścia a kto jest prowadzącym a kto armatorem, za rok może będą się pytać o numer kołnierzyka prowadzącego Ech... jak to napisał jeden z kolegów, że trochę mu głupio gdy musi salutować pomnik na Westerplatte szwedzką banderą. Ale gra się tak jak przeciwnik pozwala, to nie przejęzyczenie właśnie przeciwnik.

żeglarz czwarty

szczerze mówiąc wolałbym pływać pod biało-czerwoną, ale... polscy włodarze żeglarscy i nie tylko oni, cały czas mają wizje "rejsów niosących polską banderę", "rejsów sławiących imię polskiego stoczniowca",...a ja w nosie mam rozsławianie i rozsławiających, ja żegluję bo mi to sprawia przyjemność, a nie by zdobywać, pokonywać, przekraczać. A moja Ojczyzna za wszelka cenę chce mi to utrudnić, uważając, że jestem nieodpowiedzialny i głupi, więc pływam pod banderą kraju, który uważa że tak nie jest. Pod banderą kraju (jednego z wielu krajów europejskich), które uważają że żeglarstwo cruisingowe, przyjemnościowe nie wymaga certyfikowania umiejętności, nie wymaga przeglądów czy obowiązkowych ubezpieczeń.

żeglarz piąty

To smutne, że w rozmowach z młodymi Polakami wyjeżdżającymi "za chlebem" do UE i dalej, utożsamianie się z narodowymi symbolami i kulturą bardzo spadło.
Jak twierdzą: "Co to za ojczyzna ,która nie daje im możliwości normalnej egzystencji i zmusza do zmiany miejsca zamieszkania, pracy, wychowywania dzieci w przyzwoitych warunkach. Wraca starożytne hasło przewodnie "Tam ojczyzna gdzie dobrze...". Nie wzruszą ich sentymentalne racje i patriotyczne argumenty o tym jedynym miejscu na ziemi, gdzie prochy przodków, krew w bitwach przelana, cierpienia pokoleń i kultura narodowa. To dla nich puste frazesy w twardej walce o byt przyzwoity w coraz trudniejszym świecie.
Smutne to fakty i konsekwencja polityki państwa ostatnich kilkunastu lat...a może jeszcze dawniejsza. Przenosi się to także na grunt wychowania w poszanowaniu symboli narodowych w żeglarstwie.

żeglarz szósty

Gdy stanąłem przed szansą: albo ta bandera, albo nigdy nie zrealizujesz młodzieńczych marzeń, to wybór był oczywisty. Prawie pół wieku marzyłem o samotnym rejsie. Dopiero w tym roku mogłem to marzenie zrealizować - pod obcą banderą. Odbyłem dwa pełnomorskie rejsy, które dały mi niesamowitą satysfakcję. Otrzymałem dokładnie to, czego oczekiwałem od takich rejsów; od pełnego relaksu do sytuacji ekstremalnych. Aby być w zgodzie z polskimi przepisami, powinienem lądem dostarczyć jacht z Wendtorf do Ustki, tutaj gromadzić wymagane wyposażenie i zacząć załatwiać wszelkie zezwolenia i atesty. Może w tym roku załatwiłbym pływania po redzie, może parę mil od brzegu. Może Inspektor łaskawie (może, ale nie musi), zezwoliłby mi na pływanie samotne parę mil od brzegu? Nie jestem dumny z obcej bandery, dlatego podejmuję również inne działania, aby tę sytuację zmienić.

Takich i innych głosów rozgoryczenia padło w dyskusji setki. W polskim Sejmie, Ministerstwie Sportu, Polskim Związku Żeglarskim i jeden Neptun wie gdzie jeszcze, leżą setki pism, protestów, projektów, których tematem jest wołanie o  zniesienie pęt rodem z ustroju totalitarnego, nakładanych na polskich żeglarzy, żeglujących na własnych jachtach, za własne pieniądze i na własną odpowiedzialność. Słowem tego, co w dowolnym przekładzie, w nowoczesnym świecie, nazywa się żeglarstwem przyjemnościowym.

Osady rybackie, upadłe wskutek znanych przyczyn, tak na Bałtyku jak i na Zalewach, szczególnie na Zalewie Wiślanym, zamiast przemieniać się w nowoczesne mariny służące żeglarzom a mieszkańcom dające pracę i dochody, dalej upadają. Jakby było mało Urzędy Morskie, nudząc się, bo jest ich aż trzy na 500 km wybrzeże, szykują nowe przepisy, w których chcą decydować o kwalifikacjach załogi, maksymalnej i minimalnej ilości załogi, nękających i drogich inspekcjach itp. bzdurach, nie znanych w tym "lepszym świecie". Na Neptuna, spotykam w marinach na świecie dwoje staruszków powyżej 70. jak na jachcie 12- 13 m radzą sobie sami. UM chcą im wsadzić Opiekę Społeczną?! Z takim porządkiem możemy równać się tylko z Rosją, ponieważ nawet tak "morski" kraj jak Białoruś podpisał Rezolucję 44 Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ a Polska dotychczas nie! Wiecie, dlaczego? Bo nie mogą uzgodnić, które ministerstwo ma tego dokonać a PZŻ oczywiście zaciera ręce i ani mu w głowie temat monitorować.

Urzędy Morskie działają w myśl zasady, że jacht to statek, więc musi spełniać wszystkie wymogi przystające 100. tysiącznikowi. Ludziom kibicującym tym chętkom, pożal się Boże, teoretykom, śni się wprowadzenie regulaminu służby wachtowej, już nie w wykonaniu marynarki handlowej, ale wojennej! To nie żart ( patrz materiały jednej z Konferencji Morskich). Tymczasem jacht to nie statek a żeglarstwo przyjemnościowe to nie sport.

Skutkiem tych działań i decyzji, decyzji niedemokratycznych, jest obserwowana i nasilająca się ucieczka polskich żeglarzy pod inne bandery. Tylko patrzeć jak biało- czerwoną salutować będzie Pomnik Westerplatte jedynie Marynarka Wojenna.

Zbigniew Klimczak

Przyjaciele
Farby jachtowe
Jerzy Kuliński
NauticonMarina Wdzydzemarynistyka.orgMagolaPiękne Kaszuby
Przyjaciele
ORKAN Mielece-kaszubysternicyKursy żeglarskieSailBook
Przyjaciele
Tawerna SkipperówŚwiat żeglarstwaczarter mazuryCzarter jachtów MazuryDołącz
Przyjaciele

© 2010 - 2017 przewodnikzeglarski.pl - wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowania i rozpowszechniania danych dostępnych w Serwisie dozwolone z powołaniem się na źródło.
webdesign : emoweb