Przewodnik ŻeglarskiPrzewodniki Zbigniewa Klimczaka
Opisy akwenów, porady szkoleniowe i subiektywne przemyślenia dla żeglarzy.
Zbigniew Klimczak

Witaj na stronie przewodnikzeglarski.pl.

Niestety nie masz zainstalowanego odtwarzacza Flash 8.
Kliknij tutaj aby pobrać wtyczkę Flash.

Balaton - Węgierskie morze

Z Katowic to tylko niecałe 500 km do najbliższego portu na Balatonie a więc bliżej niż na Wielkie Jeziora Mazurskie. Klimat jest cieplejszy a sezon dłuższy. W latach 80 -tych popularność tego akwenu wśród polskich żeglarzy była znaczna, nawet Orbis czarterował tam łódki a Katowicki OZŻ trzymał tam kilka lat swoją flotę kilkunastu jachtów.
Wiadome wydarzenia przerwały masowe żeglowanie po Balatonie a później już trudno było ujrzeć polskie jachty. Co prawda dziś już nie musimy zabierać swoich jachtów, gdyż jacht możemy wyczarterować na miejscu. Informacje o tych możliwościach podam na końcu.
Balaton - to świetna zaprawa dla tych początkujących, którzy mają zamiar wybrać się na Adriatyk. Podobnie duże jachty, podobne problemy w marinach, możliwość silnych wiatrów, słowem przedsionek Adriatyku.

Balaton

Historia Balatonu
Balaton - jedno z największych jezior w Europie, leży w odległości około 100 km od Budapesztu, u podnóża Lasu Bakońskiego i jest połączone z Dunajem.
Rynna o długości 77 km i średniej szerokości 6 km rozciąga się w kierunku ENE - WSW. Jego powierzchnia wynosi 596 km 2. W 1/3 swej długości, licząc od wschodniego końca, przewężony jest wystającym z północnego brzegu półwyspem Tihany o szerokości 1,5 km.
Jest to jezioro reliktowe, powstałe po wypełnieniu rowu tektonicznego, utworzonego stopniowym zapadaniem się podłoża. O wysokości pierwotnego poziomu terenu świadczą niektóre wzgórza otaczające jezioro. Należy do nich góra Badacsony, która oparła się erozji dzięki warstwie bazaltu. Góry te nazywane są " tanu- hegy" ( góry- świadek). Obok tihanskiego wzgórza, najbardziej charakterystyczny punkt Balatonu. No i te wina!

Balaton
Badacsony - Góra Świadek

W okolicy występują także wzgórza z litego bazaltu, pochodzenia wulkanicznego. Liczne tryskające gorące źródła są też świadkami tamtego okresu. Północny brzeg jeziora to głównie wzgórza poprzecinane malowniczymi dolinkami. Wzniesiony brzeg przechodzi dość stromo w opadające dno.
Południowy brzeg ma charakter nizinny, czego następstwem są płycizny sięgające daleko w jezioro. To im i tym, którzy poznali jezioro od tej strony, zawdzięcza Balaton epitet "bajoro".
Przeciętne głębokości Balatonu na wschód od Tihany, wynoszą 3,5 - 4,5 m zaś w basenie zachodnim 2,0- 3,5 m. Najgłębszym miejscem jest studnia Tihanska - 12,5 m. Długotrwały wiatr wiejący wzdłuż rynny jeziora, powoduje spiętrzenie wód w krańcu zawietrznym, z równoczesnym obniżeniem zwierciadła w przeciwległej części. Powracająca później woda osiąga w przewężeniu obok półwyspu Tihany, prędkości powodujące wypłukiwanie mułu z dna jeziora. Duża część jest odrzucana w kierunku zatoki na brzegu południowym i tam znajdują się absolutne mielizny. Szlak jest wytyczony bojami i nie próbujmy ich lekceważyć, licząc, że są postawione na "cześć" białej floty, jak to u nas na Mazurach.
Wody Balatonu, zasilane z okolicznych potoków i źródeł mineralnych, dzięki silnemu parowaniu i niewielkiemu odpływowi, bogate są w siarczany, metale alkaliczne i jod. Duża ilość planktonu i zawiesiny mułu są przyczyną małej przeźroczystości wody. Temperatura wody latem, gdy woda nie jest sfalowana, dochodzi do 29 stopni i rzadko spada poniżej 20 stopni.
Skutkiem niewielkich głębokości silny wiatr szybko wzbudza fale.

Klimat
Osobliwością umiarkowanego klimatu Węgier jest zmienność pogody, spowodowana wędrówką niżów i wyżów. Można się więc spodziewać zarówno gwałtownych burz, nawet długotrwałych sztormów jak i cisz i mgły. Na terenach Balatonu w ciągu lata występuje 15-20 dni o temperaturze przekraczającej 30 stopni. Średnia temperatura powietrza w lipcu wynosi 22 stopnie. Roczna suma opadów wynosi tu 600 - 800 mm, ale opady występują raczej późną wiosną i na początku jesieni.

Baza jachtowa
Przez ostatnie lata popularność żeglarstwa rosła niepomiernie. Widać to zarówno po ilości i jakości jachtów jak i ilości nowopowstałych marin. Te stare w większości zostały zmodernizowane. Kto był dawno w Badacsony, nie pozna tego portu.

Balaton
pomosty w Badacsony

Wszystkie mariny dysponują wszelkimi wygodami i urządzone są wręcz luksusowo. Brali przykład chyba z niedalekiego Adriatyku. Nic lub prawie nic nie zmieniło się w tzw. portach miejskich ale za to wprowadzono tam opłaty za postój. W każdej marinie możemy też liczyć na dźwig. Ceny za przechowywanie przyczep, samochodów nie są wygórowane, gorzej natomiast z opłatami za postój w marinach. Cena za dobę dla jachtu do 10 m może dochodzić do 7000 Ft. Podejrzewam, że są to ceny zaporowe. Na pocieszenie dodam, że jak zasmakujecie w pływaniach po ciepłych wodach, to tylko kawałek na południe i na Adriatyku spotkacie ceny dwu i trzykrotnie wyższe. W marinach raczej prawie wszystkie miejsca są dzierżawione i tylko kilka miejsc cumowniczych jest dla tranzytu. Nie z tego więc żyją a obcy w marinie to zawsze kłopot. Ale jak już staniemy, są uczynni i grzeczni. Jeśli chcemy tylko dokonać zakupów, to opłata za 3-godzinny postój jest symboliczna a ponadto nikt nie patrzy na zegarek. Trzeba tylko odpłynąć przed wieczorem.
Jak będziemy więc wchodzić do jakiejś mariny, wyglądajmy normalnego znaku drogowego, oznaczającego parking. Miejsca dzierżawione są numerowane, więc tam nie cumujmy na pewno. Naszych miejsc szukajmy raczej tuż za główkami falochronu, te w głębi to miejsca rezydentów. Jachty w marinach są absolutnie bezpieczne, nawet silniki przyczepne nie są chowane, jak właściciel wyjeżdża do domu. Jak przyjedzie ponownie w piątek wieczorem, silnik na pewno na niego czeka. To dodatkowy walor żeglowania po Balatonie. Kompletny brak stresów związanych ze złodziejskimi zwyczajami w kraju. Stawanie w nocy na kotwicy jest dozwolone pod warunkiem posiadania światła kotwicznego. Ale biada nam ,jeśli nocą przyjdzie sztorm. Jeśli mamy w miarę dobrą kotwicę, to utrzyma nas ale nieźle pokiwa.

Zwyczaje i atmosfera żeglarska
Nie uświadczymy nad Balatonem naszych tradycyjnych śpiewów szant a już nie daj Boże nocnych wrzasków. Cisza i kultura. Żeglarze węgierscy spędzają czas na lądzie w barach i knajpkach (csarda - polska karczma). Jeśli są na jachcie, nic na zewnątrz się nie wydostaje.
Nawiązywanie kontaktów towarzyskich burta w burtę raczej nie jest stosowane. Natomiast na lądzie pełny luz.

Informacje, komunikaty pogodowe, ostrzeżenia sztormowe
Balaton obsługiwany jest przez Radio JAM w Siófoku, nadające na fali 91,8. Niestety, streszczenia po angielsku i niemiecku nadawane są dość rzadko. Natomiast doskonale funkcjonuje system ostrzegania przed silnym wiatrem lub sztormem. To Węgrzy mają opanowane od lat. Dawniej w razie nadchodzenia sztormu ( a potrafią nadchodzić szybko) z wielu portów wystrzeliwano rakiety i to nie pojedyncze, tylko specjalne armatki wystrzeliwały tego masę, że nie sposób to było przegapić. Obecnie we wszystkich portach pasażerskiej żeglugi MAHART, zainstalowane są silne, żółte światła błyskowe. Ich zasięg pokrywa cały Balaton i kiedy je ujrzymy, powinniśmy się schronić w najbliższym porcie lub marinie lub przygotować się na nadejście silnego wiatru. Bardzo częste błyski sygnalizują sztorm i to wkrótce. Pisałem o tych osobliwościach klimatu wcześniej. Na marginesie tych informacji opowiem przygodę jaka spotkała mnie podczas pierwszego pobytu na Balatonie.
Płynąłem do Badacsony na umówione badacsonskie winko, kiedy niebo rozbłysło racami. Do cypla za którym mogłem się schronić było niedaleko, więc kontynuowałem żeglugę, tylko włączyłem dodatkowo silnik. Miałem nadzieję, że mimo zakazu pływania na silnikach, w tej sytuacji zostanie mi to wybaczone. Po dosłownie 15 minutach zaczęło się. Kto przeżył uderzenie szkwału z cumulonimbusa mając postawione żagle, ten to zrozumie. Tu nie miałem żadnych wskazówek. Tylko błyskawiczne zrzucenie żagli, odpięcie bomu i wsadzenie całości do kabiny, postawiło jacht do pionu. Silnik został zalany pierwszą dużą falą, która tam podnosi się też błyskawicznie. Pozostało sztormować na gołym jachcie z wiatrem. Szczęście, że była to Carina. Po pół godzinie było po wszystkim. Odrabiamy żmudnie stracony teren i naraz widzimy załogę węgierską na El-Bimbo w kamizelkach i na kotwicy, prawie na środku Balatonu. Martwiliśmy się o nich, bo jak się wszystko zaczęło, byli blisko nas, potem tylko jakiś czas widzieliśmy czubek ich masztu a jeszcze po chwili już nic. To była pamiętna dla Węgrów burza, po której usuwano wyrwane z korzeniami drzewa i słupy telefoniczne.
Po wejściu do portu i zadanych pytaniach, okazało się, że przepisy węgierskie nakazują w razie nie zdążenia ukrycia się w porcie jachtu, nałożyć kamizelki ratunkowe i rzucić kotwicę!!
Nikt nie pisał takich poradników dla nas w latach 80-tych, jak ja teraz. Jakiemu żeglarzowi polskiemu mogło przyjść do głowy że na jeziorze nazywanym Węgierskim Morzem, może być tak płytko na środku.
No cóż - Wy już wiecie i w razie czego skorzystajcie. Zresztą obecnie jest już inna generacja jachtów.

Ważniejsze i ciekawsze porty i mariny Balatonu.
W każdej miejscowości nad Balatonem są punkty informacji turystycznej w których można uzyskać potrzebne informacje i nabyć np. mapy Balatonu. Są takie na użytek turystów lądowych, dla nas mało przydatne, ale jak pochodzimy, szczególnie z początkiem sezonu, uda się nam znaleźć mapę Balatonu w skali 1:80000. Radzę się w nią zaopatrzyć. Ponadto, jeśli czarterujemy jacht np. w Siofoku, dostaniemy mapę od nich z zaznaczeniem marin MAHARTU, gdzie będziemy stali za darmo. Ich standard jest zróżnicowany, ale w połowie co najmniej z nich, nie ustępujący prywatnym marinom. Omawianie rozpoczniemy od brzegu zachodniego i po stronie wschodniej wrócimy aż do Siofoku.

BALATONALMÁDI - znajduje się tam zarówno port żeglugi pasażerskiej jak i dwie mariny, leżące około 2 km od centrum miasta na południe. W obu mamy do dyspozycji dźwigi do wodowania jachtów i sanitariaty z prysznicami. Istnieje możliwość pozostawienia auta i przyczepy za stosunkowo niewielką opłatą. Taki standard będzie w zasadzie wszędzie, więc nie będę się tym póżniej zajmował. O tym mieście piszę dlatego, że jest to najbliższa marina jaką spotkamy w drodze z kraju a raczej do której mamy najbliżej, jadąc przez Komarno. To informacja dla tych, co wybiorą się tam z własnymi łódkami.
Adres pocztowy do mariny: VITORLAS KIKOTO Rt 82-20 Balatonalmádi

ALSÓÖRS - Port miejski, leżący pomiędzy molem i postojem żeglugi pasażerskiej a falochronem pobliskiej mariny. Ta marina w zasadzie zupełnie przeznaczona dla rezydentów. Za nią jest następna, znacznie większa i tam szukajmy naszej szansy. Wejścia do obu marin, zwłaszcza do tej drugiej są mało widoczne. W samym porcie możemy stanąć na zakupy a na noc, tylko jak nie zapowiadają wiatrów z SE. Port otwarty na ten kierunek wiatru i słynny wśród żeglarzy śląskich z powodu "skrócenia" 11 jachtów z  15-tu, jakie w tym porcie dopadł nocny sztorm. A zjechały się one tam na wymianę załóg.
Sam spędziłem kilka godzin na oglądaniu rybek raz przez jeden bulaj raz przez drugi.
Na szczęście, pamiętając o tych zdarzeniach, przed nocą wywiozłem drugą, znacznie cięższą kotwicę i dałem dwie cumy dziobowe. Jak wyjdziemy z portu, zaraz po prawej, mamy wejście na kompleks plażowy. Jeśli ominiemy i przekroczymy tory kolejowe, to prawie na wprost uliczką dostaniemy się do sklepów a jeśli pójdziemy w lewo, to dojdziemy do dobrej csardy. Warto tam się wybrać. Po drodze do sklepów mijamy wille i tam możemy poszukać domowego wina. Trzeba zabrać kanistry.

BALATONFŰRED - jest najstarszym i najbardziej popularnym ośrodkiem na północnym (umownie) brzegu jeziora. W XIX wieku był miejscem spotkań polityków i ważniejszych osobistości świata kultury, a następnie kolonią literatów, by wreszcie około 1900 r. stać się letniskiem dla tworzącej się właśnie węgierskiej klasy średniej. Głównymi atrakcjami są; wspaniała promenada i kilka muzeów poświęconych poszczególnym artystom. Są również ciepłe źródła.
Jest to jedno z największych miast nad Balatonem i dużym ośrodkiem żeglarstwa turystycznego i wyczynowego. Istnieje kilka szkół windserfingu. Mariny raczej niedostępne dla turystów. Możliwości postoju szukajmy jedynie w porcie żeglugi pasażerskiej. Są tam pomosty dla naszych potrzeb. Przybycie zgłaszamy w budynku MAHARTU. Opłaty dużo niższe od opłat w marinach, ale tez nie liczmy na żadne luksusy. Miejsca dla tranzytowców poznamy, jak pisałem już, po braku numerów na pomoście.

TIHANY - Najbliżej do atrakcji mamy z portu MAHARTU. Na lewo od pirsu, gdzie cumują statki pasażerskie, na wprost kas, które wyglądają jak hełm, jest kilka pomostów dla jachtów.
Na nabrzeżu handel, sklepy , kawiarenki, bary i po prawej wejście na kąpielisko. Stąd pnąc się do góry, dochodzimy do słynnego opactwa, skąd rozciąga się wspaniały widok na całą wschodnią część Balatonu. Jak pójdziemy jeszcze wyżej, możemy podziwiać to samo, ale sącząc piwko lub wino na tarasie widokowym knajpki.

Balaton
klasztor na wzgórzu Tihany

Drogę powrotną wybieramy przez miasteczko TIHANY. Masa sklepów, winiarni i knajpek. Nie zapomnijcie zwiedzić i coś kupić w PAPRIKA HAUS.

Balaton
Dom Papryki

Ten Dom Papryki, to absolutna atrakcja, nawet jak na Węgry. Taka wycieczka to niemal rytuał rejsów po Balatonie. Okrążając półwysep, bliżej cypla, znajduje się marina i też nie dla nas. To zamknięty klub armatorski. Marinę dla nas znajdziemy po minięciu cypla ( cały czas płyniemy na południe. Półwysep TIHANY dzieli umownie Balaton na część wschodnią i zachodnią. Z racji bliskości dużych miast, głównie Budapesztu, część wschodnia jest lepiej zagospodarowana i bardziej zaludniona. Tam też odbywają się wszystkie główne regaty a trzeba wiedzieć, że żeglarze tego w głębi kontynentu, leżącego kraju, uwielbiają się ścigać.
Strona zachodnia jest znacznie mniej ruchliwa, ale za to atrakcyjniejsza widokowo i turystycznie.

Po zwiedzeniu miasta i wzgórza Tihany, wraz z zdegustowaniem zimnego piwka na wzgórzu i rzuceniu spojrzeniem po raz ostatni, na przeciąg kilku dni, na wschodnią część Balatonu, oddajemy cumy i podążamy w kierunku przesmyku. Za nim znajdziemy się po stronie zachodniej, jak wspomniałem, bardziej dzikiej ale i atrakcyjniejszej. Płyniemy wyznaczonym bojami szlakiem i bardzo musimy uważać w najwęższym miejscu na przepływające promy. Chodzą wahadłowo i bardzo szybko. Czasami nawet idą po dwa i robią sobie wyścigi, kto zajmie lepsze miejsce po drugiej stronie. Jeśli wieje słabo lub tak, że nie możemy przeciąć ich toru prostopadle, włączamy silnik i walimy ile sił na drugą stronę. Po chwili jest po wszystkim i możemy powrócić do spokojnej żeglugi. Na ogół jako następny port wybieramy sobie Balatonfoldwar. Ale umówiliśmy się, że omawiamy po kolei porty po prawym brzegu a wracać będziemy brzegiem lewym, tym płytkim i bagnistym. A więc następny port po tej stronie to właśnie Badocsony.

Badacsony
Wchodzimy w główki portu pasażerskiego, poczym kierujemy się w lewo, do widocznej mariny. Nim to nastąpi, dużo wcześniej ujrzymy dominującą nad tą częścią Balatonu , górę. Oto Góra -Świadek widoczna na większej części jeziora. Przeciwległy brzeg jeziora - Fonyód.

Badascony
Przeciwległy brzeg - widoczne wzgórze Badacsony. To na jej południowych stokach uprawia się winorośl z której następnie wyrabiane wspaniałe białe wina o tej samej nazwie.

Miejsca cumownicze dla gości są przy pierwszym pomoście, po lewej stronie. Nawet nie próbujmy wchodzić w głąb, bo nas wyrzucą. Czasy "Polak - Węgier dwa bratanki" minęły, przynajmniej w marinach. Po jachtach zorientujecie się z kim przyjemność. Ale jak już staniemy na właściwym miejscu i zgłosimy pobyt, dostaniemy kartę magnetyczną do wszystkiego (wc, prysznice, brama wyjściowa) Mimo wysokiej ceny za postój, choć jedną noc winniśmy spędzić w tej miejscowości. Możemy zaopatrzyć się w paliwo do silnika. Stacja bliżej portu pasażerskiego a następnie ruszyć na zwiedzanie. W połowie wysokości góry jest Muzeum Win. Zwiedzanie połączone z degustacją a wieczór musimy spędzić w części rozrywkowo- gastronomicznej. Bardziej gastronomicznej niż rozrywkowej, ale muzykę węgierską słychać. Tu uwaga, nigdy przy Węgrach nie nazywajcie ją "cygańską" mimo, że tak dla nas brzmi. Obrażą się śmiertelnie. To samo dotyczy prób tańczenia przy takiej muzyce, o ile nie jest to lokal do tego przeznaczony. Kapele traktują swoje występy artystycznie i natychmiast przerywają granie. Natomiast taneczne harce w części gastronomicznej, na alejce są przyjęte. No właśnie, ta oaza rozpusty dla naszego brzucha. Jeden wielki ciąg barów, winiarni, gdzie możemy dostać wszystko co węgierskie. Jedz, pij i popuszczaj pasa. Dochodzimy tam, przechodząc przez furtkę, przekraczając szosę ( uwaga, duży ruch) i kierując się kilkaset metrów w prawo. Resztę zobaczymy, usłyszymy i poczujemy. Trochę wyżej, w kierunku góry, znajdziemy sklepy i pocztę oraz najważniejszy przybytek- winiarnię.

Ta jest jedyna, jeszcze w dawnych czasach, w jej piwnicach można było się zaopatrzyć w dobre i tanie wina. Może i nie były takie tanie, skoro ze skromnego domku rozbudowali się w wspaniałą willę z apartamentami, winiarnią i salą sprzedaży "hurtowej".

Balaton
...Ci się już zaopatrzyli

Lepiej udać się tam z własnym opakowaniem ale jeśli nie mamy albo chcemy mieć jakieś oryginalne, węgierskie opakowanie, to proszę bardzo, do koloru do wyboru. Nie zapomnijcie wcześniej popróbować różnych win i dopiero na końcu kazać sobie lać.
Czas ruszyć w dalszą drogę. Etap wiedzie do najdalej na południe położonej miejscowości, Kesztheli.

KESZTHELI
Jest on też i dość długi, zwłaszcza że parę mil przed miastem natrafimy na prowadzoną od lat eksploatację dna. Ponieważ wiatry napędzają do zatoki fale i zamulają ją w sposób poważny, trzeba zapobiegać temu. Rurociągi którymi tłoczony jest "urobek " na brzeg, ułożone są na pontonach i raczej niewskazne jest przedostawanie się pomiędzy nimi. Możemy zahaczyć kilem. Powoduje to duże nadrabianie trasy. Stąd jeśli wyjdziemy z zza cypla i odsłoni się nam widok na miasto, kierujmy się początkowo w prawy kraniec zatoki, mniej więcej na widoczny.

Balaton
Przed nami Kestheli

Z dala hotel. Koniec trasy rurociągów oznaczony jest stosownym znakiem i dopiero wtedy możemy skierować się do portu. Mamy do wyboru trzy możliwości. Dwie mariny i port MAHART-u, gdzie znajdziemy miejsca do zacumowania i jeśli jesteśmy z wcześniej wspomnianej firmy z Siofoku, stoimy za darmo. Bardziej w lewo, widoczne maszty jachtów, to dość droga marina miejscowych żeglarzy. Mamy i drugą, całkiem w prawym rogu zatoki. Wejście do niej jest niewidoczne z daleka. Zobaczymy je płynąc bardzo blisko pod hotel i wtedy na trawersie zobaczymy wejście. Ta druga marina jest tańsza ale dość zatłoczona rezydentami i tylko szczęśliwy traf pozwoli nam na znalezienie miejsca. Obie są dość daleko od miasta. Miasto jest jednym z większych ośrodków na Węgrzech i pełne zabytków.

Balaton

Balaton
Kąpielisko w Heviz - gorące źródła.

Dla nas stanowi też punkt wypadowy do słynnych ciepłych źródeł i znanego jeszcze z przed I Wojny Światowej kąpieliska - HEVIZ.

To trzeba koniecznie zobaczyć i wymoczyć się w nim. Odległy jest o 30 minut jazdy autobusem nr 4. Ponieważ się śpieszymy, wystarczy kupić bilet na 3 godziny. Jeśli jest zimno, szukajmy miejsca pod zadaszeniem, po drugiej stronie kąpieliska, licząc od wejścia. Dobrze zaopatrzyć się w dętki. Przy tych temperaturach pływanie jest niebezpieczne a nawet zabronione a one ułatwią nam rozkoszowanie się ciepłem źródeł.

Wracamy brzegiem przeciwnym, jak wspomniałem dużo płytszym i mulistym. Cały czas musimy to mieć na uwadze. Od brzegów trzymamy się kilkaset metrów (co najmniej) i do portów podchodzimy możliwie prostopadle. Ustawione kilkaset metrów od brzegu podesty wędkarskie będą nam pomocą. Pierwszym portem i miastem do którego warto zawitać jest:

FONYÓD
Jeśli ktoś czytał wcześniejszą publikację w magazynie "REJS" to zaszły pewne korzystne zmiany. W porcie MAHART-u wydzielono w głębi, przy drodze, stanowiska cumownicze dla tranzytu i znowu dla nas bezpłatne, jeśli...

Balaton
To już połowa września.

Miasto to słynie z odbywanych tam jarmarków i z tego, że w dawnych latach wielu "ubogich" Polaków rozkładało na maskach swoich mercedesów kremy Nivea, kryształy i inne dobra. Przebicie było podobno fantastyczne i wielu żeglarzy tez tam zaglądało w latach 80-tych.
Przykre było to, że rozkładali się na obrzeżach i nie płacili podatku, złoszcząc tym miejscowych handlowców. Jak dodamy do tego słynną "patelnię" obok dworca Kelleti (chyba), to zrozumiemy, kiedy i z czym należy łączyć początek upadku powiedzenia "Polak- Węgier, dwa bratanki..." Na szczęście mamy to za sobą, ale i jakby żeglarzy tam mniej.
Jedzonko węgierskie i wino dostaniemy po drugiej stronie portu, obok portu pasażerskiego.
Między Badacsony a tym miastem jest nieomal most dostawczy tego wina.
Przed kilku laty doszedł nam bardzo nowoczesny port a właściwie marina w której można się zatrzymać.

BALATONLELLE
Nowoczesne aluminiowe pomosty wyłożone drewnem teekowym, sanitariaty, restauracja, czynią tą marinę atrakcyjną. Gospodarze też uczynni. Jeśli gdzie indziej ustawiają was blisko wejścia, tam śmiało walcie wgłąb portu. Tak więc jeśli jesteśmy spragnieni ciepłej kąpieli i spokoju oraz portowej atmosfery, płyńmy tam.

BALATOFÖLDVÁR
Następny w kolejności port i marina po tej stronie Balatonu. Został zmodernizowany dużo wcześniej i ci, co byli tam w latach 80 -tych, nie poznają go. Nabrzeża dla tranzytu, sanitariaty i w ogóle infrastruktura dla czynnego wypoczynku i nazbierania kalorii. Parkingi dla samochodów, dźwig dla jachtów uzupełniają to. Poza mariną raczej nic nie ma.

SIÓFOK

Balaton
Wejście do portu, po prawej marina.

Główny ośrodek południowego brzegu i największy kurort nad jeziorem. Jest to też największy port na Balatonie i marina dla jachtów. Niestety, większość jest wykupiona przez żeglarzy miejscowych a dla tranzytu jest kilka miejsc cumowniczych tuż przy wejściu do portu, zaraz po prawej stronie. Przy wiatrach N, NW do portu wchodzi fala i postój w tym miejscu nie jest zbyt wygodny. Do tego dochodzi falowanie od nieustająco kursującej floty pasażerskiej. Ale jeśli czarterowaliśmy jacht właśnie w tej marinie, miejsce postoju mamy bardzo wygodne i spokojne. Woda na nabrzeżu, sanitariaty w hotelu na nabrzeżu (dostaniemy kartę magnetyczną na wejście).

Balaton

Pora na podsumowanie.
Do Balatonu mieszkańcy południowej Polski mają bliżej niż na Mazury i dobry dojazd. Cisza i spokój plus absolutna czystość w marinach, rosnący komfort infrastruktury, zapewnią nam niezakłócony rejs i wiele wspomnień. Nawet pod koniec września temperatury są odpowiednie nawet dla kąpieli. Słońce, dobre wina i jedzenie to dalsze walory tego akwenu. Jest to też doskonałe przetarcie dla tych żeglarzy śródlądowych, którzy planują pływanie po Adriatyku. Jest to duży akwen a silne wiatry (wiosną i jesienią) stawiają przed nami odpowiednie wymagania i dają nam niezbędną praktykę. Jachty są prawie identyczne z tymi na Adriatyku, więc oswoimy się z ich obsługą i prowadzeniem a szczególnie manewrami portowymi. Ceny czarteru nie odbiegają od cen na Mazurach.
Z całym przekonaniem można zachęcić wszystkich do spróbowania swych sił i zapewnić, że nie będziecie tego żałować.

Węgry, kraj leżący w głębi lądu, kochają żeglarstwo. W weekendy odbywają się od początku do końca sezonu regaty, w których biorą udział setki jachtów. Poziom wyszkolenia tych żeglarzy i kultura, są wysokie. To ukojenie dla nerwów polskich żeglarzy, starganych koniecznością ciągłej koncentracji i częstych sytuacji konfliktowych na Jeziorach Mazurskich. To wspaniały wypoczynek w kulturalnym otoczeniu.

Przyjaciele
Farby jachtowe
Jerzy Kuliński
NauticonMarina Wdzydzemarynistyka.orgMagolaPiękne Kaszuby
Przyjaciele
ORKAN Mielece-kaszubysternicyKursy żeglarskieSailBook
Przyjaciele
Tawerna SkipperówŚwiat żeglarstwaczarter mazuryCzarter jachtów MazuryDołącz
Przyjaciele

© 2010 - 2017 przewodnikzeglarski.pl - wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowania i rozpowszechniania danych dostępnych w Serwisie dozwolone z powołaniem się na źródło.
webdesign : emoweb